Wielkie ściganie przy G72! ROW Rybnik - MRGARDEN GKM Grudziądz Data publikacji: 2016-05-02

Na ul. Gliwicką 72 wróciło wielkie żużlowe ściganie! Wszyscy w Rybniku marzyli o takim ropoczęciu sezonu na własnym obiekcie. Zawodnicy ROW-u nie zawiedli i bardzo pewnie rozprawili się z MRGARDEN GKM-em Grudziądz 55:35.

W niedzielny wieczór nie zabrakło tłumu kibiców, efektownych mijanek i niepowtarzalnej atmosfery. Już tydzień temu Rekiny pokazały, że nie są słabą drużyną i w konfrotacji z GKM-em udowodnili, że na swoim torze będą bardzo trudnym przeciwnikiem. Z rybnicką nawierzchnią niemal idealnie spasowali się Grigorij Łaguta i Andreas Jonsson. Pierwszy z nich został nawet Rajderem Kolejki. Natomiast Andreas tylko w ostatnim biegu musiał oglądać plecy rywali. Po stronie gości na próżno było szukać zdecydowanego lidera. Najlepsze wrażenie wywarł Antonio Lindbaeck, dla którego najwidoczniej tor przy G72 dalej odpowiada, mimo ostatniej przebudowy.

To czego kibicom w Rybniku przez ostatnie lata brakowało, w tym meczu było pod dostatkiem już od samego początku.Mowa oczywiście o walce na dystansie i mijankach. Już pierwszy bieg przysporzył wiele wrażeń. Max Fricke po świetnym starcie i objęciu prowadzenia w pewnym momencie znalazł się na ostatniej pozycji. Mimo tego na samej mecie po ambitnej walce minął Tomasza Goloba. Z kolei Rune Holta na dystansie uporał się z Lindbaeckiem. Dobrze w mecz wszedł Marcin Nowak. Grudziądzki junior dysponuje ostatnio świetną formą i pokazał to w wyścigu juniorskim. W kolejnych biegach również zdobył kilka punktów, w tym razem z Rafałem Okoniewskim wywalczył jedyne w tym meczu biegowe zwycięstwo gości. 

Świetnie na rybnickim owalu czuł się Andreas Jonsson. Szwed może nie był tak szybki jak Grigorij, ale potrafił umiejętnie walczyć nawet po przegranym starcie. W wyniku czego do biegów nominowanych przystąpił z kompletem punktów. Po raz kolejny z dobrej strony pokazali sie nasi juniorzy. W szczególności na brawa zasługuje Robert Chmiel, który w biegu 4. doskonale wyszedł spod taśmy i razem z Griszą przywiózł podwójne zwycięstwo. Słabiej natomiast rozpoczął Damian Baliński. W swoich dwóch pierwszych startach nie mógł znaleźć odpowiednich przełożeń i dwukrotnie na dystansie stracił trzecią pozycję. Leszczynanin jednak w drugiej połowie zawodów odnazł się i w biegu 10. przyjechał z Jonssonem na podwójnym prowadzeniu. 

Gonitwa numer 11. była zdecydowanie wisienką na torcie dzisiejszego spotkania. Spod taśmy lepiej wyszli przyjezdni, ale świetnym atakiem na pierwszym łuku wykazał się Rune Holta i objął prowadzenie. Za jego plecami przez cztery okrążenia rozgrywała się widowiskowa walka o punktowane miejsca. Niespodziewanie ostatni jechał Łaguta, ale jazda Rosjanina kibiców zgromadzonych na stadionie wprawiała w osłupienie. Grisza najpierw po odważnym ataku uporał się z Krzysztofem Buczkowskim, a później przed metą minął jeszcze Lindaecka. Po stronie gości zawodzili Tomasz Gollob i Artiom Łaguta. Mimo sporej straty po 10. biegu trener gości dopiero w 13. wyścigu zdecydował się na zastosowanie rezerwy taktycznej. Ta jednak przyniosła oczekiwany rezultat. "Toninho", który pojechał za Łagutę wygrał bieg, odnosząc swoje jedynie biegowe zwycięstwo tego dnia. Wyścigi nominowane to jazda popisowa gospodarzy. Kolejne wygrane sprawiły, że Rekiny przed meczem rewanżowym dysponują dzwudziesto punktową przewagą.

Kolejnym mecze jaki ROW Rybnik rozegra w PGE Ekstralidze będzie wyjazdowe spotkanie z Fogo Unią Leszno. Obecny Mistrz Polski w tym sezonie póki co osłabiony jest brakiem Emila Sajfutdinowa. Byki po czterech rozegranych meczach na swoim koncie mają tylko jedno zwycięstwo. Zawodnicy z Rybnika podbudowani ostatnimi wynikami z pewnością pojadą tam powalczyć o zwycięstwo. Pojedynek w Lesznie już 8 maja o godz. 17.

 

Galeria Zdjęć:


WSTECZ
ZNAJDŹ NAS

TERMO-REX S.A. z siedzibą w Jaworznie

KONTAKT